B:. Zbigniew Maleszewski – Katedry Gotyckie Francji i ich twórcy

Kto nimi kieruje?
To ani kierownik, ani robotnik, ani majster
ani podmajstrzy, nie klient, ani architekt,
bo kieruje nimi dzieło.
// powiedzenie cechowe

Witraż katedry w Chartres przedstawiający średniowiecznych masonów podczas pracy na placu budowy.

Witraż katedry w Chartres przedstawiający średniowiecznych masonów podczas pracy na placu budowy.

 

Słowo Gotyk dla wielu uczonych przyjęło się od nazwy plemienia północno-germańskiego, zwanego Gotami.

Georgio Vasari, historyk i artysta włoski (1511 -1574) nazwał sztukę przedrenesansową sztuką „barbarzyńskich Gotów”, którzy w jego mniemaniu ponosili odpowiedzialność za upadek kultury antycznej Rzymu. Dopiero w XIX-tym wieku nazwa „Gotyk” zaczęła oznaczać styl w pełni dojrzały, przejawiający się we wszystkich dziedzinach kultury.

Miejscem powstania stylu gotyckiego była północna Francja. Od dwunastego wieku gotyk -rozprzestrzenił się na kraj oraz na całą Europę pod nazwą francuskiej szkoły budowania. Pod wpływem Wypraw Krzyżowych dotarł nawet do Małej Azji.

Mój ostatni, dwuletni, pobyt we Francji stworzył mi możliwość podróżowania po kraju, poznania historii, kultury jego mieszkańców oraz zwiedzenia zabytków, które tę historię utrwalały na swój sposób. W kraju tym najbardziej charakterystycznymi obiektami były wspaniałe katedry gotyckie, które utożsamiały niebywale ścisły związek w dziedzinie sztuk, jakimi były i są Rzeźba i Architektura. Budowle te można by nazwać ich tworami, których architekci wykorzystali do tego, aby wspólnie stworzyć niepowtarzalne dzieła, dając możność jego odbiorcom zjednoczenia się z Bogiem. Wszak sztuka zrozumiałym językiem przemawia do każdego i drogą swoich działań uwrażliwia go na to, co piękne, a nieosiągalne, to, co staje się obiektem i celem marzeń, by zdobyć doskonałość oraz by zrozumieć artystę, co chciał wyrazić swoim dziełem, coś, co jest wartością wszystkich, co jest Dobrem.

Prymitywny świat wczesnego Średniowiecza budził się z letargu, z zacofania i upadku. Kultura Antyku, która miała duży wpływ na losy budzącej się Europy została przez najazdy barbarzyńskich plemion zniszczona, a jej odradzanie się w dziedzinie kultury następowało powoli. My Polacy dobrze o tym wiemy, jak trudno nam było wyzwolić się z ponad stuletniej niewoli, a szczególnie teraz sami odczuwamy to na sobie, jakie mamy trudności odrodzenia się duchowego i ekonomicznego po jeszcze straszniejszej niewoli, tej ostatniej, trwającej zaledwie czterdzieści kilka lat.

Budowanie monumentów i pomników, od niepamiętnych czasów było twórczym działaniem człowieka, było jego wewnętrzną potrzebą. Wznosił je dla bogów, władców i bohaterów, dla kościoła i państwa, dla rządzących z nieba i na ziemi, dla wzniosłych idei.

Po okresie Romańszczyzny, Gotyk kontynuował wznoszenie budowli sakralnych: kościoły i klasztory oraz budowli świeckich; jak pałace i zamki, wprowadzając nowe idee rozwiązań technicznych i artystycznych. Kościoły i klasztory służyły przede wszystkim pospólstwu, biedocie. Spełniały one nie tylko rolę natury duchowej, były one miejscem publicznym, ale odizolowane od tych, które podlegały władzom świeckim, były niejako państwem w państwie. W nich były urządzane festyny i widowiska nie tylko o treści religijnej. Osoby duchowne prowadziły zajęcia z wiernymi, ucząc ich katechezy, a dla młodzieży często były szkołami. Katedry były również niejako pośrednikiem pomiędzy ludnością zamożną a biedotą. Kościół Chrześcijański miał obowiązek wspierania ludności ubogiej, jej leczenia, dokarmiania, chronienia.

W czasach, kiedy Europę niepokoiły krwawe wojny religijne, kiedy na półwyspie Pirenejskim rozpanoszył się na dobre Islam, zagrażając Południowej Francji wtargnięciem w jej granice, a Katarzy płoszyli sen z oczu papieżom, kiedy z krajów Europy wyruszały do Ziemi Świętej Wyprawy Krzyżowe, a Rycerze Zakonu Templariuszy, ci, którzy byli obrońcami pątników, wyruszających do Grobu Chrystusa z Europy, byli oni paleni na stosach za herezję, Zakon został rozwiązany przez Papieża, majątek zagrabiony przez króla Francji, a klasztory obrócono w perzynę. W tych czasach pełnych zgrozy zaświtała idea wśród twórców Domów Bożych, tych, którzy dotychczas wznosili kościoły o masywnych murach z niewielkimi otworami okiennymi i przeskiepionymi łukami, z rzeźbami o prymitywnych rozwiązaniach artystycznych. Ściany tych budowli musiały bowiem przenieść ciężar stropów i zadaszenia. Gotyk, bo taką nazwę otrzymał nowy styl wyrazu artystycznego złamał ową zasadę budowania. Złamał również łuk, przesklepiający otwory okienne i drzwiowe, wprowadzając na jego miejsce Ostrołęk. Od tej chwili wszystko stało się ostrołukiem: okna, drzwi, sklepienia, a te zaczęły zwielokrotniać swój wystrój na żebrowe, gwiaździste, kryształowe. Nawet przypory zewnętrzne ścian katedr, podtrzymujące sklepienie świątyni i jej konstrukcję dachową wydają się być ostrołukowe.

Za chwilę będziemy się zachwycać kunsztem rozwiązań artystycznych nowo powstałego stylu architektonicznego Gotyku.

Styl Gotycki czerpał obficie z doświadczeń zdobytych w poprzedzającym okresie stylu Romańskiego, zwłaszcza w zakresie sztuki architektonicznej i wiedzy praw statyki budowli, a dzieła sztuki, szczególnie Rzeźby stawały się coraz bardziej niezależne od treści religijnej i podporządkowania się architekturze.

W owym czasie nie mały wpływ na życie Kościoła, władz świeckich oraz społeczeństwa wywierała wiedza tak zwana hermetyczna: okultyzm, ezoteryzm oraz alchemia, powszechnie praktykowana przez osoby duchowne i świeckie. Przejawiała się ona szczególnie w symbolicznych scenach rzeźbiarskich, którymi dekorowano wnętrza katedr. Były one odczytywane jedynie przez osoby wtajemniczone. A trzeba wiedzieć, że alchemia opierała się w dużej mierze na praktykach religijnych. Nie było jeszcze wtedy laboratoriów, w których przeprowadzano eksperymenty kolegialnie. Każdy alchemik prowadził doświadczenie indywidualnie, w tajemnicy przed innymi. Kiedy zapalał ogień pod retortą, wypełnioną tajemniczą zawiesiną, często przypadkowo dobranych pierwiastków, udawał się do kaplicy, by zaklęciami, modlitwami i medytacją wzmocnić działanie eksperymentu i spowodować, aby doświadczenie przyniosło pozytywne efekty. Często jednak kończyło się to wybuchem, a tajemnice ostatecznego efektu, wraz z eksperymentatorem ulatywały w nicość.

Na rozwój sztuki gotyckiej miały również wpływ przeobrażenia, jakie dokonywały się w tym czasie w społeczeństwie średniowiecznym. Ze wzrostem władzy świeckiej i szybkim rozwojem miast różnicowały się funkcje sztuki, zmieniały formy mecenatu artystycznego. Rozszerzał się zakres tematyczny wyobrażeń. Istotna zmiana nastąpiła w systemie organizacji wytwórczości artystycznej. Dawne warsztaty klasztorne straciły znaczenie, rozwinęła się natomiast sztuka cechowa, skupiona w miastach. Natomiast w dziedzinie architektury tworzyły się zespoły, zwane strzechami budowlanymi, na czele których stał twórca projektu i główny realizator dzieła. Mistrz odpowiadał za projekt, kierował budową, doradzał również w sprawach dekoracji. Nauka w strzechach była chroniona tajemnicą. Hierarchie, jakie się tworzyły, wyodrębniały się, począwszy od najniższego szczebla tych, którzy przychodzili na budowę danego obiektu jako nie wykwalifikowani robotnicy. Musieli oni się wyróżniać pewnymi zdolnościami, bystrością umysłu, inteligencją. Wykonywali oni na początku prymitywne prace przy wydobywaniu kamienia w kamieniołomach i wstępnej obróbce. Inni  zajmowali się transportem owych bloków na miejsce budowy. Tam poddawano je dalszej obróbce, już przez bardziej doświadczonych robotników, którzy już poznali sekrety i nabyli umiejętności posługiwania się narzędziami, takimi, jak dłuto i młotek, linia, węgielnica, pion i cyrkiel oraz łom i szablony, określające poszczególny detal architektoniczny.

Budowa katedry trwała nieraz kilkadziesiąt lat, a niektórych więcej. Przy jej budowie pracownicy spędzali cale swoje życie i począwszy od wieku chłopięcego nabywali wiedzę, doskonaląc się w zawodzie oraz w dziedzinie duchowej, filozoficznej, symbolicznej. Ich żony zatrudniane były również przy lżejszych pracach budowlanych. Do nich należało także nakarmienie mężów, zajmowanie się dziećmi oraz wyprawienie synów do szkółki przykościelnej, uczącej zawodu kamieniarza, mularza. Dzisiaj kobiety na równi z mężczyznami budują naszą wolnomularską świątynię – katedrę.

Nowo zatrudnieni robotnicy, którzy widząc wznoszącą się w górę budowlę, kiedy rusztowania pięły się do nieba, musieli doznawać niebywałych emocji. Pamiętam, kiedy po zakończeniu wojny, w czasie wakacji, jako student już drugiego roku Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, zwiedzając kompletnie zrujnowane miasto Gdańsk, wdrapałem się krętymi schodami na sam szczyt głównej nawy katedry gdańskiej, której dach runął wraz ze sklepieniem i patrząc w dół z wysokości kilkudziesięciu metrów przeżyłem wtedy również wiele emocji. Tę budowlę wznosili ludzie ponad sześćset lat wcześniej, spiętrzając cegłę bogato profilowaną, układaną jedna obok drugiej i jedna na drugiej.

Francuskie katedry wznoszone były z kamienia. Każdy blok, precyzyjnie wykuty miał swoje przeznaczenie, musiał dokładnie trafić na swoje miejsce, by mógł pasować do sąsiedniego bloku w filarze, żebrze sklepienia, oknie czy rozecie. Musiał również współgrać z rzeźbami, występującymi w katedrze, których było setki i tysiące.

Nowo przyjęci robotnicy, kiedy po pewnym okresie próbnym przyjmowani byli do bractwa wznoszącego świątynię, byli dopuszczani do poznawania sekretów w zawodzie i po inicjacji stawali się uczniami. Narzędzia stawały się coraz bardziej skomplikowane, a ich symbole bardziej tajemnicze.

Piękna sztuk Architektury i Rzeźby uczyłem się w młodości. Dzisiaj uzupełniam tę wiedzę, a jako mistrz wolnomularz porządkuję w sobie samym wcześniej nabytą – z obecną. Daje mi to pełną satysfakcję, kiedy stwierdzam, że nasi mistrzowie, którymi Wy jesteście moi drodzy, bo dzięki Wam zgłębiam wiedzę poprzez poznanie symbolicznego znaczenia tych narzędzi, którymi się dotychczas posługiwałem w moim zawodzie i jako profan nie miałem o tym zielonego pojęcia. Pozwalają mi one głębiej wniknąć w siebie samego po to, żeby praktycznie, namacalnie odczuć, wartości i piękna otaczającej mnie Harmonii Natury.

Jako Wolnomularz przeszedłem dotychczas pięć podróży. W pierwszej-narzędziami były dłuto i młotek. Wszyscy obecni wiedzą, co one symbolizują w naszym Bractwie. Bez pomocy tych narzędzi nic nie mogłoby się dokonać, gdyż dłuto odpowiada otwartości intelektualnej, rozumowaniu spekulatywnemu, bez których wysiłek byłby czczym, a nawet niebezpiecznym. Młotek zaś przedstawia wolę i energię wykonawczą oraz determinację moralną, których wynikiem jest praktyczna realizacja podjętego zamiaru twórczego.

Piszę o tym nie bez powodu, wszak ci z przed ośmiuset laty młodzi robotnicy, przystępujący do pracy nad wiekopomnym dziełem materialnym, musieli przejść próbę również swoich możliwości duchowych, poznać szczegóły i sekrety wykonywanej pracy oraz sekrety swojego ja, co reprezentują, czego potrafią dokonać, jak wysoko wspiąć się w hierarchii pracy, by osiągnąć cel własnego życia, by być pomocnym dla innych.

To mi coś przypomina, podsuwa myśl, że przecież ja sam przechodzę tę drogę tutaj, wraz z wami i wśród was, by osiągnąć wiedzę i siły, aby „być dla innych progiem do sławy grodu”.

Poprzez symboliczne znaczenie narzędzi pracy i ich przydatności do zrealizowania zamierzonego dzieła, tak niegdyś oni, twórcy katedr, jak dzisiaj my wolnomularze dochodzimy do celu naszego istnienia, aby poznać jego sens. Wszak nasza Świątynia, w której się obecnie znajdujemy, jest tym przybytkiem, w którym budujemy, każdy z nas własne ja oraz wznosimy Katedrę, nasze wspólne dobro braterstwa, aby służyło innym. l tak, jak niegdyś masoni przy wznoszeniu katedr pracowali w pocie czoła i kamiennym pyle nad sobą samym, aby inni mogli z ich pracy czerpać wartości dla doskonalenia się i pozostawić następnym idee twórczego działania dla postępu ludzkości, my w naszej Świątyni – Katedrze zbudowaną przez naszych poprzedników Wolnomularzy kontynuujemy ten, zbożny zamiar, nie szczędząc naszych sił.

Katedry Francuskie zawsze były sytuowane absydą na Wschód, miejscem, gdzie główny ołtarz, na którym znajdywały się przedmioty rytuału, w głębi miejsce, gdzie był przechowywany Najświętszy Sakrament oraz tron biskupa na podwyższeniu, tego, który był głową diecezji.

Tron w języku łacińskim brzmi cathedra i tylko te kościoły nazywały się katedrami, gdzie znajdował się ów tron. Wejście do katedry otaczały potężne wieże i znajdowały się one na Zachodzie. To wystarczy, żeby naszą świątynię utożsamić z Katedrą. Wszak tron Czcigodnego Mistrza również usytuowany jest na Wschodzie i na podwyższeniu, a na jego stole – ołtarzu znajdują się znaki, przedstawiające rytualne symbole Wolnomularstwa. Za tronem Czcigodnego Mistrza, na ścianie, widnieje pośrodku trójkąt, wewnątrz którego znajduje się Oko Opaczności, a po bokach symbole słońca i księżyca. Te symbole często również występowały w gotyckich katedrach. Wejście do Świątyni Wolnomularzy jest umieszczone na zachodzie, jak w gotyckich katedrach, a kolumny ustawione po bokach, chociaż przedstawiają i symbolizują kolumny świątyni Salomona, mogą być wieżami naszej katedry.

Może ktoś mi zarzucić, że porównanie to jest nie na miejscu, nie zgodne z założeniami wolnomularskimi. Dla mnie moja Świątynia Wolnomularzy zasługuje na najwyższe uznanie i jest również godną czci.

Doskonalenie się w zawodzie budowniczego katedr związane było również z ich wychowaniem w duchu etyki i moralności religijnej oraz na rozwijających się naukach filozoficznych. Dla sprawnej dyscypliny na budowie musiała być utrzymana doskonała organizacja pracy. Każdy wiedział, gdzie jest jego miejsce, jakie są jego obowiązki, główny cel jego pracy i dla kogo je wykonuje. Okres Średniowiecza charakteryzował się pobożnością, wiarą w Boga, który wszystko to, co nas otacza stworzył, a oni dla Jego chwały i postępu ludzkości tworzyli Jego Dom, wspaniałą Architekturę pod kierunkiem Największego Budownika, Architekta Wszechświata.

Aby zbudować katedrę, inicjatorzy budowy musieli dokonać niezmiernego wysiłku dla pokonania przeszkód, jakie stały na drodze dla zrealizowania dzieła. Począwszy od wstępnych przygotowań, jak zabezpieczenie funduszy, znalezienie miejsca w centrum miasta już obwarowanego, wysiedlenie mieszkańców z ich domów i znalezienie dla nich zastępczych miejsc do zamieszkania, wyburzenie istniejących domów i zniwelowanie terenu, aby móc przystąpić do budowy fundamentów. Ale na początku musiał być przede wszystkim wykonany projekt katedry ze wszystkimi szczegółami. Trzeba było wybudować drogi do transportu materiału budowlanego, przygotować plac budowy z warsztatami dla kowali, stolarzy, cieśli, a przede wszystkim dla kamieniarzy. Przy takiej budowie pracowało tysiące ludzi. Trzeba było ich nakarmić, w razie wypadku leczyć oraz zapewnić im dach nad głowę.

Ówcześni twórcy musieli to wszystko zorganizować, a my dzisiaj podziwiamy ich geniusz i to, że potrafili do końca doprowadzić swoją pracę.

Francuskie gotyckie katedry powstawały powoli. Wymagała tego różnorodność detali architektonicznych, bogactwo elementów rzeźbiarskich, które z rozwojem i powstawaniem nowych katedr wzbogacały się o nowe detale i formy o niewyobrażalnym bogactwie. Poszczególne miasta i stolice biskupów rywalizowały z sobą wystrojem artystycznym oraz wielkością Domu Bożego, jego długością, szerokością i wysokością. Aż pewnego dnia, roku pańskiego 1284, w mieście Beauvais, opodal Paryża, katedra pod wezwaniem Św. Piotra, najwyższa katedra Francji, której budowa zbliżała się ku końcowi – runęła. Katastrofa zdarzyła się bez zewnętrznych zagrożeń, jak trzęsienie ziemi, pożar czy tsunami, a z powodu niedopatrzenia koordynujących budowę. Nie próbowano odbudować jej, ale to, co pozostało zadziwia pięknem i uduchowionym kunsztem inżynierii.

Katedra św. Piotra w Beauvais – widok od strony prezbiterium.

Katedra św. Piotra w Beauvais – widok od strony prezbiterium.

 

Budowanie gotyckich katedr wymagało szczególnej troski w zachowaniu kolejności wznoszenia poszczególnych partii budowli. Wszystkie ściany, kolumny, przypory, a na końcu sklepienia musiały być wznoszone równomiernie, stopniowo. Tego wymagała skomplikowana statyka budowli, tego wymagał żebrowy system konstrukcji.

Dzięki przyporom, które przenosiły ciężar stropów zadaszenia, ściany gotyckich świątyń mogły być coraz bardziej ażurowe, a prześwity wypełniano witrażami. Światło wpadające do wnętrza katedry poprzez kolorowe witraże tworzyły wewnątrz podniosły nastrój, zniewalający do skupienia i modlitwy, Przedstawiały one sceny ze Starego i Nowego Testamentu, pozwalały wiernym zapoznać się z historią Kościoła Katolickiego. Często nad głównym zachodnim wejściem znajdowała się olbrzymich rozmiarów rozeta, która symbolizowała gwiazdę betlejemską, prowadzącą magów do stajenki.

Rzekłem, Zbigniew Maleszewski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>