Social
Kontakt:

Loża Erasmus Roterodamus erazmus.roterodamus@glcs.pl

Loża Jan Henryk Dąbrowski jan.henryk.dabrowski@glcs.pl

Loża Ul
lozaul@wp.pl

Grande Loge des Cultures et de la Spiritualité Polska ∴ Wielka Loża Kultur i Duchowości Polska | Mnemotechnika i wolnomularstwo
23020
post-template-default,single,single-post,postid-23020,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,select-theme-ver-3.3,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive
 
Frère Duchanteau, Carte philosophique et mathématique, 1775, BnF

Mnemotechnika i wolnomularstwo

Był rok 1584. Elżbietańska Anglia przedstawiała ponury widok. Jednym ze skutków purytańskiego „czyszczenia” Kościoła z naleciałości katolickich były ruiny budynków, zniszczone obrazy, porozbijane rzeźby. Na tle tego krajobrazu, opisanego przez Frances Amelię Yates, damę Orderu Imperium Brytyjskiego i członkinię Akademii Brytyjskiej w jej rewelacyjnej książce „Sztuka pamięci”, toczył się spór o obrazy… wewnętrzne. Spór ten rzuca światło także na wiele aspektów masonerii.

 

Strony sporu reprezentowali: Aleksander Dicson, szkocki pisarz i dyplomata, oraz William Perkins, purytański teolog z Cambridge, którego książki sprzedawały się lepiej niż dzieła samego Kalwina. Dicson jest ezoterykiem, uczniem Giordana Bruna. Perkins to ramista, zwolennik Piotra Ramusa, a zatem entuzjasta logiki i przeciwnik filozofii scholastycznej, osobisty wróg Arystotelesa.

 

Spór zaczął się od tego, że Perkins, w odpowiedzi na rozprawę Dicsona o mnemotechnice Bruniańskiej, napisał polemiczny traktat Antidicsonus. Dicson, pod nieprzypadkowym pseudonimem Heius Scepsius, pisze Defensio pro Alexandro Dicsono, na co Perkins odpowiada tekstem „Napomnienia pod adresem Aleksandra Dicsona w związku z jałowością jego sztucznej pamięci”.

 

Teoretycznie przedmiotem sporu był sposób uczenia się na pamięć, czyli mnemotechnika. Stanowiska stron: Aleksander Dicson opisywał i zalecał „pamięć sztuczną”, czyli starożytną metodę opartą na uporządkowanych obrazach. G. P. (tak podpisywał się Guglielmus Perkins) uznawał jedynie dialektyczną metodę postępowania, czyli uporządkowanie i logiczny rozbiór rzeczy.

 

Hippiasz z Elidy (V-IV w. pne.)

Hippiasz z Elidy (V-IV w. pne.)

 

Aby przyjrzeć się argumentom stron, należy najpierw powiedzieć, czym była zwalczana przez Perkinsa „sztuczna pamięć”. Metoda ta oparta była na koncepcji loci i imagines, czyli „miejsc” i „obrazów”. „Obrazy” to wyobrażenia symbolizujące rzeczy, które mamy zapamiętać, na przykład sprawę dotyczącą handlu morskiego może symbolizować kotwica, a kwestie wojenne jakaś broń. Zalecano, by układać obrazy w określonej kolejności. Służyło do tego kojarzenie ich z „miejscami”, czyli kolejnymi elementami jakiegoś skądinąd znanego zbioru – z reguły pomieszczeń budynku. Wędrując w wyobraźni po takim budynku przypominamy sobie kolejne wyobrażenia i w konsekwencji rzeczy z nimi związane. Legendarnym wynalazcą tej metody był poeta Symonides z Keos, który zidentyfikował ciała zabitych, na których zawalił się strop w sali biesiadnej. Gdyż pamiętał, gdzie kto siedział. Wynalazek sztuki pamięci przypisuje się też Demokrytowi, a uczył jej sofista Hippiasz, bohater dialogów Platona.

 

Symondes z Keos (556-468 pne.), drzeworyt z Kroniki Norymberskiej 1493

Symondes z Keos (556-468 pne.), drzeworyt z Kroniki Norymberskiej 1493

 

Sztuka pamięci stanowiła jeden z pięciu działów retoryki, zaliczanej do sztuk wyzwolonych – z gramatyką i dialektyką wchodziła retoryka w skład triwium (kwadriwium tworzyły nauki o liczbach: arytmetyka, geometria, muzyka, astronomia). Starożytne źródła wiedzy o mnemotechnice to właściwie tylko fragmenty trzech dzieł o retoryce: anonimowego podręcznika dla Hereniusza, rozprawy Cycerona i tekstu Kwintyliana. W średniowieczu rozbudowywano, czy też raczej odtwarzano wiedzę mnemotechniczną, streszczając i uzupełniając zawarte w tamtych traktatach zasady tworzenia wyobrażeń i miejsc oraz publikując gotowe zestawy tych ostatnich. Obok budynków, stosowano tam wyobrażenia sfer kosmicznych (w tym Nieba, Piekła i Czyśćca), system znaków Zodiaku i alfabety wizualne (te ostatnie pomagają wyobrazić sobie litery i liczby za pomocą wyobrażeń osób i przedmiotów).

 

Metoda ta (ze względu na korzystanie z gotowych matryc nazywana „pamięcią sztuczną”) wykorzystywana jest do tej pory. Jej starożytnym przedstawicielem był Metrodoros ze Skepsis (to do niego odwoływał się pseudonim Dicsona „Heius Scepsius”).

 

Demokryt z Abdery (ok. 460.-ok. 370 pne)

Demokryt z Abdery (ok. 460.-ok. 370 pne)

 

Ten grecki poeta, przyjaciel króla Pontu Mitrydatesa VI Eupatora, wykorzystywał 360 miejsc, na które podzielił 12 znaków Zodiaku (prawdopodobnie wykorzystywał wyobrażenia symbolizujące 36 dekanatów, w których wyróżnił po 10 miejsc w każdym). Obecnie różne warianty metod loci i images przedstawiane są przez takich autorów jak Tony Buzan, Derren Brown, Harry Lorayne, Dominic O’Brien, a w latach 90. pojawiły się konkursy i estradowe pokazy szybkiego zapamiętywania, których uczestnicy (w tym wymienieni powyżej autorzy) korzystają właśnie z takich metod. Pałac pamięci działa prawdopodobnie dlatego, że umożliwia umieszczenie wielu elementów w pamięci krótkotrwałej, co pozwala na łatwe, szybkie i wielokrotne powtórzenia. Polski psycholog, Piotr Deptuch, zaleca w swych kursach internetowych rozpocząć od „głównej ścieżki”, liczącej dwadzieścia kilka miejsc. Mój osobisty „pałac pamięci” zawiera obecnie 75 całkowicie wymyślonych pomieszczeń (nie korzystam z budynków autentycznych), a potrafię swobodnie wędrować po 50 z nich. Spotkałem też metodę wyobrażania sobie sylab języka chińskiego, za pomocą 55 osób w 12 różnych miejscach – którą dostosowałem na swój użytek dla języka polskiego, wykorzystując m.in. postacie z powieści Henryka Sienkiewicza.

 

Podstawę „pamięci sztucznej” stanowi posługiwanie się wyobraźnią, zwłaszcza wzrokową. Od starożytności łączy się wyobraźnię z wrażeniami zmysłowymi: w ujęciu Arystotelesa wyobrażenia są przywoływaniem wrażeń, odciśniętych w zmysłowej (niższej) części duszy. Pamięć jest przechowywanym zbiorem wrażeń. Pamięci nie można więc sobie poprawić ani wzmocnić, bo podatność duszy na odciskanie się wrażeń i czas ich zacierania się są jej cechą wrodzoną. Natomiast można doskonalić przypominanie sobie. Jest ono – jak to formułuje m.in. Tomasz z Akwinu – czynnością wyższej części duszy (czyli rozumu), która posługuje się wyobraźnią, czyli zdolnością do odtwarzania wrażeń i myślenia za ich pomocą (stąd jeszcze Arystoteles twierdził, ze można myśleć tylko za pomocą wyobrażeń: nihil potest homo intelligere sine phantasmate).

 

William Perkins (1558-1602), portret wykonany 1602

William Perkins (1558-1602), portret wykonany 1602

 

Argumenty stron sporu z roku 1584 można przedstawić następująco. Zwolennik pamięci sztucznej wierzy w moc wyobraźni. Dickson ufał, że wyobrażenie sobie rzeczy w formie jakiegoś widzialnego przedmiotu pomoże w jej zapamiętaniu. Perkins wierzy w rozum. Jedyną godną metodą zapamiętania jest dialektyka, czyli zrozumienie rzeczy. Polega ono na wyodrębnieniu składników i zrozumieniu zależności między nimi. Zgodnie z nauką Piotra Ramusa, uczenie się na pamięć polega na myślowym dzieleniu rzeczy i składaniu jej z powrotem, w naturalnym porządku.

 

Argumenty Perkinsa, skierowane przeciw Dicsonowi, były trzy: po pierwsze, zagmatwany styl autora; po drugie, tworzenie wyobrażeń podnieca namiętności, co jest naganne moralnie jako podsycanie w sobie złych skłonności celem ożywienia pamięci; po trzecie, wykorzystanie loci i images obciąża umysł i pamięć, bo trzeba zapamiętać jeszcze miejsca i wyobrażenia, a nie tylko samą sprawę.

 

Natomiast Dicson uważa metodę ramistyczną za płytką, a samego Ramusa ośmiesza w swoich dialogach jako Sokratesa, którego ukazuje jako stereotypowego Greka: płytkiego i kłótliwego, niezdolnego do zrozumienia prawdziwej mądrości. Stawia też zarzut poważniejszy: taki Sokrates nie zajmuje się szukaniem drogi do Boga. Bowiem ślady Boga (wbrew zarzutom, które w innym miejscu stawia Perkins) można odnaleźć za pomocą wyobrażeń. Wyobraźnia stała się magicznym instrumentem do ujmowania rzeczywistości. Aleksander Dicson jest bowiem neoplatonikiem.

 

Neoplatonizm renesansowy był złożonym ruchem myślowym, który starał się dostrzegać jedność świata i wyciągał z tej przesłanki wnioski, prowadzące do uznania wzajemnych związków wszystkich jego elementów, a zatem do możliwości wykrywania niewidzialnych wpływów (np. astrologia) oraz oddziaływania na świat przez operacje magiczne. Poza tym neoplatonizm, podobnie jak sam Platon, miał inną niż Arystoteles pogląd na pamięć i naturę umysłu: wiedzy nie czerpie się ze zmysłowych doświadczeń, dokonując uogólnienia i wypracowując dzięki temu pojęcia ogólne. Wiedzę czerpie się z pamięci. Z przypominania sobie idei, które już w sobie nosimy i które zapomnieliśmy.

 

Platon był wrogiem mnemotechniki jako sztuki zapamiętywania stereotypów i naśladowania rzeczy realnych (mimesis), schematów retorycznych dających się bezmyślnie zastosować do wielu sytuacji, niezależnie od ich treści. Zamiast mimesis proponował anamnezę, czyli przypominanie sobie zatartego śladu idei. Jako ciekawostkę warto wspomnieć teraz kostkę Rubika: jej układanie polega w praktyce na zapamiętaniu algorytmów, czyli sekwencji ruchów pasujących do stanu kostki (ja umiem ułożyć kostkę z pomocą instrukcji opisującej około 10 algorytmow po co najwyżej kilkanaście ruchów, może się ich nauczę na pamięć i będę układał z pamięci. Przykład algorytmu zapisanego mnemotechnicznie: Pidapa cadacy – obrót – cadycy pidypa, nazwałem ten algorytm „algorytmem chasydzkim” i dotyczy on zorientowania już ustawionych narożników na ostatniej warstwie kostki; spółgłoski sylab oznaczają ściany, a samogłoski kierunek ruchu w prawo lub w lewo). Algorytmy te można zrozumieć, ale można je stosować bez zrozumienia i są skuteczne. Zapamiętanie algorytmów bywa koniecznym wstępem do ich zrozumienia. Niekiedy trzeba wybierać: korzystamy bezmyślnie ze sprawdzonej wiedzy cudzej czy próbujemy wymyśleć sami coś, co często jest owocem wielu nieudanych prób i sprawdzenia błędnych ścieżek. Mnemotechnika może więc być symbolem i bezmyślności, i pokory w dobrym znaczeniu.

 

Petrus Ramus, Pierre de la Ramée (1515-1572)

Petrus Ramus, Pierre de la Ramée (1515-1572)

 

Wiedza prawdziwa – a taką jest wiedza o abstraktach, uniwersaliach, przedmiotach ogólnych – jest już wewnątrz nas; uczenie się jej jest tylko przypominaniem sobie. W związku z tym i mnemotechnika, zwłaszcza ta która uczy nas wiedzy prawdziwej, musi po prostu polegać na „przypominaniu sobie”, czyli odtwarzaniu tej wiedzy. A jak to może wyglądać w praktyce? Sądzę, że hermetyści Odrodzenia nazywali „mnemotechniką” pewien wyobrażony schemat opisujący główne idee tworzące świat, poukładane hierarchicznie, a pamięciowe opanowanie tego schematu uważali za „przypomnienie go sobie” – w związku z tym uczyli się go stopniowo na pamięć, uważając jednocześnie, że jest to jedyna wiedza, która będzie im naprawdę potrzebna. Tak rozumianą „mnemotechnikę” nazywano „sztuką okrągłą”, w przeciwieństwie do zwykłej, tradycyjnej techniki wykorzystywania miejsc i wyobrażeń, co z kolei określano jak „sztukę kwadratową” (Yates tłumaczy te terminy skojarzeniami odpowiednio z kulą czy sferą niebieską oraz z charakterem miejsc w systemie mnemonicznym, które są najczęściej prostopadłościennymi pomieszczeniami).

 

Sztuka okrągła nie polegała na korzystaniu z wyobrażeń dlatego, że człowiek jest słaby (bo zmysłowy) i należy liczyć się z jego słabością. Wyobraźnia staje się narzędziem, które pozwala mikrokosmosowi odzwierciedlić w sobie makrokosmos. Dla neoplatoników człowiek jest boski i jest w stanie zapamiętać cały Wszechświat, wchłonąć makrokosmos w swój mikrokosmos, spoglądając na niego z góry, czyli od strony pierwszych przyczyn. Zależności przyczynowe w ujęciu mnemotechnicznym wyrażone zostały między innymi w „Teatrze Pamięci” Guilia Camilla, przesiąkniętym hermetyzmem (Hermes Trismegistos, którego tłumaczył Marsilio Ficino) i chrześcijańskim ujęciem kabały (Pico della Mirandola). Wydaje się też, że przywiązywano wielką wagę do porządku, który nie był odbiciem kolejności komnat w pałacu, lecz wyrazem naturalnej harmonii, jaka istnieje w danej rzeczy. To właśnie dzięki temu można było dostrzec w rzeczy jakąś ogólniejszą zasadę, ogólne piękno i harmonię, i połączyć ją z resztą Wszechświata. A to służyło również renesansowej magii, na przykład wytwarzaniu talizmanów.

 

Giulio "Delminio" Camillo (ok. 1480-1544), rekonstrukcja Teatru Pamięci

Giulio „Delminio” Camillo (ok. 1480-1544), rekonstrukcja Teatru Pamięci

 

Być może takie spojrzenie na wyobraźnię dotyczyło też „sztuki kwadratowej”, a wyobrażenia – także pałacu pamięci – nie były traktowane jako efekt zniekształceń pierwotnych doznań i operowania nimi, co dodatkowo je zniekształcało, lecz jako zmysłowe wyrażanie idei, czyli odkrywanie tego, co istnieje rzeczywiście, i co wyobraźnia pozwala nam dostrzec dzięki skojarzeniom, chociaż nie jest ona niewolnikiem praw kojarzenia.

 

Problematyka sztucznej pamięci, zwłaszcza w jej odmianie renesansowej, wywarła wpływ na historię masonerii, na charakter, jaki mają symbole wolnomularskie, a także jest ciągle aktualna w kontekście tego, jak wolnomularstwo widzi samo siebie i jakimi zagadnieniami się zajmuje.

 

Historyczne związki neoplatonizmu renesansowego i wolnomularstwa są znane. Frances Yates pisze o uprawianiu hermetycznej odmiany sztuki pamięci (czyli „sztuki okrągłej”) przez sympatyków katolicyzmu, gromadzących się w tajnych stowarzyszeniach religijnych oraz powstających właśnie stowarzyszeniach wolnomularzy i różokrzyżowców. Warto dodać, że Robert L.D. Cooper, w książce z września 2007 zatytułowanej Cracking the Freemasons Code: The Truth About Solomon’s Key and the Brotherhood [Złamanie kodu masonerii…], podaje informacje o rzeczywistych związkach między postaciami tamtych epok. Sam Cooper jest Szkotem, wolnomularzem szkockim (Scottish Freemason), uznanym historykiem, kustoszem Scottish Masonic Museum and Library, zajmuje się też historią templariuszy i szkockiego klanu Sinclair’ów.

 

Robert L.D. Cooper, zdjęcie na konferencję 2013

Robert L.D. Cooper, zdjęcie na konferencję 2013

 

Zdaniem Coopera, Alexander Dicson był obecny na dworze Jakuba I Stewarda (jako króla Szkocji Jakuba VI); król ten uczył się mnemotechniki, a jego nauczycielem był William Fowler. Ten z kolei znał się zawodowo z Williamem Schawem, który jako Mistrz Prac i Wielki Strażnik (Master of Works and General Warden) był autorem Statutów Schawa. Schaw był szambelanem królowej Anny (Anny Duńskiej) w czasie, gdy Fowler był jej sekretarzem. Wspólnie też towarzyszyli królowi w podróży do Danii w 1589 i 1590 r.

 

Można też uwierzyć, że wolnomularze znali i stosowali mnemotechnikę „kwadratową”, czyli klasyczną, opartą na systemie miejsc i wyobrażeń. W swoich statutach Schaw nakazywał lożom, by upewniały się, że ich członkowie biorą udział w corocznym egzaminie pamięciowym (i wprowadził system kar pieniężnych za każdy błąd). Niewątpliwie wprowadził praktykowanie uczenia się na pamięć wśród szkockich kamieniarzy (choć możliwe, że stosowano to i wcześniej). Sztuka pamięci mogła być użytecznym narzędziem do utrzymywania sekretu przed niemasonami, służąc zwłaszcza do pamięciowego opanowania rytuału. Niemożliwe też – twierdzi Cooper – żeby wolnomularze, jeśli stosowali system miejsc i wyobrażenie budynku, posługiwali się inną budowlą niż Świątynia Króla Salomona. Świątynia ta musiała być mnemoniczną matrycą dla zapamiętywania rytuału.

 

Na symbole wolnomularskie można patrzeć jak na obrazy mnemoniczne. Nie mają przecież natury przedmiotów kultu, a w ich interpretacji dopuszcza się swobodną grę wyobraźni, z której jednak nie wynika nic poza zapamiętaniem tych treści, które są przekazywane adeptom ustnie. Symbol ma być dopasowany do przekazywanej treści, żeby lepiej o niej przypominał, a nie żył własnym życiem, nasuwając skojarzenia niezgodne z nauczaniem Mistrzów. Nie można zostać masonem przez samo kontemplowanie symboli masońskich, gdyż są one tylko znakami treści, która musi być przekazana w inny sposób.

 

W wolnomularstwie zawsze znajdowało się miejsce dla swego rodzaju ramizmu. Część uczniów zawsze próbuje się wydostać z okowów atmosfery sacrum, powstającej podczas obcowania z symbolami, i skupić wyłącznie na problematyce etycznej i społecznej. Przypomina to purytańskie obrazobórstwo Perkinsa i jego poczucie, że pewne rzeczy są zbędne i tylko niepotrzebnie obciążają pamięć. Z drugiej strony wolnomularz może interpretować symbol dowolnie, łącząc go z własnymi skojarzeniami i z symbolami wziętymi z zupełnie innych kontekstów, do czego nawet jest zachęcany. Takie podejście byłoby niemożliwe, gdyby symbol wolnomularski był traktowany jako świętość, od której się nie można dystansować i manipulować nią w wyobraźni.

 

Giordano (Philippo) Bruno (1548-1600), fragment pomnika w Rzymie, Campo di Fiori

Giordano (Philippo) Bruno (1548-1600), fragment pomnika w Rzymie, Campo di Fiori

 

Znajomość zasad mnemotechniki pozwala też zrozumieć niektóre uprzedzenia, jakie dotyczyły renesansowych adeptów nauk tajemnych, a także przenoszą się na wolnomularzy. Podejrzewani byli o rozpustę i kult bożków, co może być stronniczą interpretacją korzystania ze zmysłowych, poruszających obrazów mnemonicznych. Dysponowanie metodycznie kształconą pamięcią dawało też wrażenie nandludzkości i korzystania z sił demonicznych, czyli przymierza z diabłem. Nauczana przez nich mnemotechnika, mając być jedynie treningiem zapamiętywania, okazywała się pretekstem do poznawania wieczystej prawdy, organicznego porządku łączącego wszystkie części Wszechświata. Uczeń mnemotechniki konstatował, że (cytuję za Yates) „do starych butli po sztuce pamięci nalano musującego wina okultystycznej filozofii renesansowej, rozwijającej się prężnie w szesnastowiecznej Wenecji”. Zaskoczenie i rozczarowanie takiego ucznia przynosiło czasem mordercze skutki. Śmierć Giordana Bruna nastąpiła wskutek denuncjacji możnego szlachcica, Giovanniego Mocenigo, który zaprosił go do Wenecji, utrzymywał go i płacił mu za naukę mnemotechniki, ale bez efektów, natomiast poznawaniem porządku świata nie był zainteresowany. Warto przypomnieć, że Giordano Bruno spłonął na stosie jako heretyk 17 lutego 1600 r. w Rzymie, na Campo de Fiori, natomiast Piotr Ramus, hugenota, zginął w Paryżu podczas Nocy św. Bartłomieja, 26 sierpnia 1572 r., czyli dwanaście lat przed sporem z 1584 r., prawdopodobnie zabity podczas modlitwy. Do jego śmierci przyczyniło się być może nie tyle wyznanie jako takie, ile spór z profesorem medycyny Jacquesem Charpentierem, obrońcą arystotelizmu.

 

Wolnomularstwo używa wyobrażeń w inny sposób niż inne systemy religijne i światopoglądowe. Wydaje się nawet – gdy patrzymy z zewnątrz – karykaturą i przedrzeźnianiem religii, a także parodią szkoły filozoficznej, bo obok wiedzy i racjonalnej refleksji wprowadza do swych spotkań obrzędy, sakralizowane symbole i zachowania rytualne, których zresztą część masonów nie traktuje poważnie. Dostrzeżenie w tych wszystkich symbolach i znakach wyobrażeń mnemonicznych jest uzasadnione historycznie i, powiedziałbym, „wewnętrznie”. Przy tym takie podejście nie osłabi ich oddziaływania na tych, którzy je szanują, a być może pozwoli lepiej je zrozumieć tym, którzy odnoszą się do nich z nieufnością.

 

Dame Frances Amelia Yates (1899-1981), zdjęcie z 1968

Dame Frances Amelia Yates (1899-1981), zdjęcie z 1968

 

Wędrowanie po Pałacu Pamięci może być traktowane jako wariant podróży szamańskiej. W czasie tej podróży, odbywanej w stanie świadomego śnienia, a co najmniej w wyobraźni, przechodzi się przez określone struktury i programuje własną psychikę. Pałac Pamięci może być traktowany, zgodnie z renesansowo-ramistycznym podejściem do Średniowiecza, jako barbarzyńskie posługiwanie się subtelnymi narzędziami bez znajomości rzeczy, ale też jednak jako metoda pracy wewnętrznej, lub chociażby symbol tej pracy. W kulturze medytacyjnej tybetańskich klasztorów uczenie się na pamięć (chodzi o teksty sakralne, często w językach obcych studentom, którzy nie zawsze też znają jakikolwiek alfabet) jest traktowane jako etap przygotowawczy do właściwych praktyk, w skład których wchodzi – jeśli się nam to uczciwie przedstawia – stopniowe wyobrażanie sobie postaci bóstw, a elementy tych wyobrażeń symbolizują rozmaite pojęcia abstrakcyjne. Nie jest więc wykluczone, że i dla wolnomularzy, nie tylko znających Williama Schawa, ćwiczenia pamięci i wyobrażeniowe odprawianie rytuału (co mogło się przecież odbywać choćby w trakcie jego nauki) stały się ćwiczeniami przygotowawczymi do dalszych praktyk medytacyjnych, obejmujących wizualizacje, jak też wędrówki do Nieba i Piekła.

 

Zacytuję poniżej wiersz na temat tego aspektu kultury buddyjskiej. Napisałem go na internetowy konkurs sestyn, zarządzony na jednym z forów internetowych. Sestyna to sześć zwrotek sześciowersowych, w którym się powtarzają ostatnie wyrazy linijek. Organizatorem i jurorem konkursu był Jacek D.; wiersz nie zdobył jego uznania.

 

Sestyna buddyjska

 

Ten Tybetańczyk, ściślej mówiąc – Buriat
co święte sutry studiował w klasztorze
był obłąkany oraz lubił wódkę
ale miał imię głębokie jak morze.
On się przyglądał, kiedy polski buddyzm
kwitł i przekwitał wśród marzeń przeróżnych.
Wiele jest technik, sposobów przeróżnych –
 
mówił ten przybysz. I dziwił się Buriat
że u nas trudny, rozmodlony buddyzm
i medytacja – ale nie w klasztorze
lecz rzuca duszę na umysłu morze
które pijemy jak zbyt mocną wódkę.
 
A przecież wiary nie wolno jak wódki
pędzić gdziekolwiek i bez prób przeróżnych
wyruszać zaraz na głębokie morze.
Więc opowiedział o swym życiu Buriat
jak to studiował swe księgi w klasztorze
i jak poznawał dźwięk po dźwięku buddyzm.
 
Bo tak uczono świętych tekstów. Buddyzm
sto osiem razy jak kieliszek wódki
każe wypijać skupionym w klasztorze
każdą linijkę utworów przeróżnych.
Tak się nauczył dwóch języków Buriat
sanskryt mu szumiał w różańcu jak morze.
 
Przez taki trening otwiera się morze
sprawnej pamięci, w którą może buddyzm
wrzucać ogromne księgi. Mówił Buriat
że medytacja, która nas jak wódka
odurza – w toku tych studiów przeróżnych
tak naturalna staje się w klasztorze.
 
Nadeszły lata życia jak w klasztorze
i dla mnie. Wiele słów, skojarzeń morze
dziwaczni ludzie, zbiór tekstów przeróżnych.
Wtedy na końcu przypomniał się buddyzm
i zakończyłem tłuste dania wódką
przez powtarzanie, tak jak uczył Buriat,
 
choć zmarł już Buriat, zatem w mym klasztorze
jak wódkę piłem całe wielkie morze
strofy – spis treści buddyzmów przeróżnych.

 

Masoneria, jak i mnemotechnika, są częścią podskórnego nurtu w kulturze, kontestującego główny nurt i odwołującego się do wyidealizowanej tradycji, a czasem stając się komercyjną ciekawostką. Nauczanie mnemotechniki jest przykładem handlowania towarem, którego wartości się nie zna. Dostępne książki i kursy z reguły zawierają te same wiadomości, a ich praktyczne wykorzystanie wymaga relacji uczeń-mistrz i własnego doświadczenia, które nie zawsze taki mistrz posiada, a zamiast tego dysponuje tylko zasadami prowadzenia marketingu, w tym umiejętność i wprawę w pozowaniu na autorytet i werbowaniu (technika stopy w drzwiach, technika wzajemności itp.). Umiejętność zapamiętywania może też zastąpić prawdziwą wiedzę – przykładem jest układanie kostki Rubika, które w praktyce wymaga jedynie pamięciowego opanowania algorytmów, a nie ich wymyślenia, ani nawet zrozumienia. Pozoranctwo i posługiwanie się siłami, których się nie rozumie, są zawsze potencjalnie związane i z magią, i z ukrytym oddziaływaniem społecznym, jakie masoneria zawsze wywołuje, przyczyniając się czasem do niekontrolowalnych skutków (a czasem podczepiając pod te skutki lub bywając o nie oskarżana jako „kozioł ofiarny”).

 

Zagadnienie sztucznej pamięci wiąże się też z kwestiami, nad którymi wolnomularze zastanawiają się w dzisiejszych czasach. W roku 6016 Era Lucis (czyli 2016 r. Era Vulgaris) przedmiotem prac jest transhumanizm. Transhumanizm to teza, że ewolucją gatunku ludzkiego można kierować za pomocą nauki, co przynosi też pewne zagrożenia. Mnemotechnika jest przykładem udowadniającym, że pewne strategie postępowania (jak technika uczenia się) wykształcają pewne umiejętności i nawet wpływają na rozwój osobniczy, także mózgu; z kolei zaniedbanie pewnych praktyk powoduje zmiany w sposobie myślenia, co dotyczy nie tylko pojedynczego człowieka, ale całej kultury. Tak więc również starożytne metody pracy umysłowej wywierały wpływ na kierunek rozwoju biologicznego człowieka (analogicznie do GMO – genetyczne modyfikowanie organizmów, które przecież było stosowane także przez selekcję w hodowli zwierząt i roślin). Teraz pewne elementy ewolucji można przeprowadzać za pomocą manipulacji mikrochirurgicznych (wszczepianie lub usuwanie pojedynczych neuronów i innych komórek, czego częścią jest działanie na genach). Ale również kulturowo, przez działanie na społeczeństwo, też się tworzy pewną mentalność, pewien ideał i realny wzorzec życia. Teraz przeciętny człowiek ma dostęp do wiedzy encyklopedycznej – co jest oczywiście kontynuacją idei i pracy francuskich encyklopedystów. Może ją łatwo uzyskać, jeśli tylko potrafi się technicznie posługiwać Internetem. Technologia informatyczna (komputerowa, a przedtem znaki rysunkowe, pismo alfabetyczne, papier, druk etc.) oczywiście udostępnia rzeczy przez kogoś zapamiętane całej ludzkości, zastąpiła konieczność samodzielnego gromadzenia wiedzy. Łatwiejsze korzystanie z wiedzy innych umożliwiło postęp nauki i techniki. Ale trzeba zadbać o mądre korzystanie z możliwości tworzonych przez obecne technologie. Inaczej nie będzie ona dobrze wykorzystana, wiele możliwości zostanie zmarnowanych, na przykład wiele razy się będzie robiło to samo, szukało drugi raz tych samych rozwiązań i zastępowało istniejące rozwiązania lepsze – gorszymi. Mogą też nastąpić zmiany w mentalności społeczeństwa arbitralnie odrzucające pewną część wiedzy i dokonań ludzkości, na przykład gdy pojawi się jednostronnie rozumiana religia lub doktryna filozoficzna albo ekonomiczna, proponująca prymitywnie uproszczone rozwiązania i negująca wszystko, co się w tym uproszczonym schemacie nie mieści. Dotyczy to również wracania do rozwiązań, które wydają się absurdalne i staroświeckie, a które przedstawiane są jako całkiem realne i mogą wywołać straszliwe skutki – na przykład odpowiedzialność karna i cywilna za każde spędzenie płodu albo za cudzołóstwo, próbę samobójstwa czy za fakt bycia dzieckiem nieślubnym.

 

Okazuje się więc, że spór o metody uczenia się na pamięć – albo o sposoby posługiwania się wyobrażeniami – dotyczy zagadnień samodzielności myślenia i poznawania, wad i zalet polegania na sobie i korzystania z doświadczenia innych, wzmacniania własnych narządów lub korzystania z zewnętrznych protez. Są to zagadnienia dyskutowane pod szyldem mnemotechniki w starożytności, średniowieczu i renesansie. Pozostają aktualne także współcześnie.

 

B:. Andrzej Kazanowski

 

 
Obraz tytułowy: Frère Duchanteau, Carte philosophique et mathématique, 1775, BnF

Brak komentarzy

Dodaj komentarz