Grande Loge des Cultures et de la Spiritualité Polska ∴ Wielka Loża Kultur i Duchowości Polska | Rudyard Kipling – Matka Loża
23261
post-template-default,single,single-post,postid-23261,single-format-standard,tribe-no-js,ajax_fade,page_not_loaded,,select-theme-ver-3.3,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive
 
Rudyard Kipling

Rudyard Kipling – Matka Loża

Wiersz „Matka Loża” autorstwa angielskiego prozaika i poety Rudyarda Kiplinga należy do najbardziej znanych utworów literatury masońskiej. Poniżej publikujemy jego pełną treść w przekładzie Anny Gluzy.

 

Rudyard Kipling – Matka Loża

 

Był wśród nas Rundle, zawiadowca stacji,
I Beazeley od kolejowych dróg.
I Ackman od zaopatrzenia,
I Donkin strzegący więziennych wrót.

 

Był Blake, sierżant instruktor
Dwukrotnie nasz Czcigodny Mistrz,
I ten co miał europejski sklep
Stary Framjee Eduljee.

 

Na zewnątrz witaliśmy się “Sierżancie!
Sir, Salute! Salaam!”
W Loży zaś «Bracie», i nikt się nie obrażał.

 

Spotykaliśmy się na Poziomnicy
Uczciwi i szczerzy,
I zgodliwie rozstawali na Węgielnicy.
Tam byłem Drugim Dozorcą w mojej Loży-Macierzy.

 

Był jeszcze Bola Nath, księgowy,
I Saul z Adenu Żyd,
I Din Mohammed, kreślarz,
Z biura katastrów był.

 

Był waszmość Chuckerbutty,
I Amir Singh, ten Sikh,
I Castro od reperacji
Rzymski katolik.

 

Nasze dekoracje – symbole ubogie
A nasza Loża stara i pusta,
Lecz znaliśmy stare landmarki,
Które powtarzały nasze usta.

 

Gdy sięgam pamięcią wstecz
Często nachodzi mnie ta myśl
Nie ma przecież niedowiarków,
Chyba, że jesteśmy to my.

 

Każdego miesiąca, po pracach,
Rozsiadaliśmy się w foyer
(Bo nie urządzaliśmy bankietów
Reguł kast Braci bojąc naruszyć się).

 

Loża Hope and Perseverance nr 782 w Lahore, Pakistan, fot. Shahkaal, źródło: Wikipedia

Loża Hope and Perseverance nr 782 w Lahore, Pakistan, fot. Shahkaal, źródło: Wikipedia

 

Różne toczyliśmy rozmowy,
I o religiach też.
Każdy o swoim Bogu
Opowiadał co najlepiej wie.

 

Tak więc jeden po drugim
Snuł swoje opowieści
Aż świt zbudził papugi
I przeklętego ptaka, nosiciela gorączki.

 

Mówiliśmy – to było wspaniałe,
I konno ruszaliśmy do domów
Z Mahometem, Bogiem i Shiwą
Mącącymi nam w głowach.

 

Często w służbie rządu
Wędruję to tam to tu,
Nosząc braterskie pozdrowienia
Lożom Wschodu i Zachodu,

 

Tak jak mamy przykazane
Od Kohat do Singapuru.
Lecz myśl ma ciągle mknie
Ku Braciom z Loży-Matki mej.

 

Chciałbym ich znowu zobaczyć
Moje Bractwo czarne i brązowe,
Z pachnącymi mile cygarami
I sługą krążącym wokół;

 

Starego majordoma
Jak chrapie w przedsionku Świątyni,
I być znów dobrym mistrzem
W mej dawnej Loży-Matuli.

 

Na zewnątrz witaliśmy się „Sierżancie!
Sir! Salute! Salaam!”
W Loży zaś «Bracie», i nikt się nie obrażał.

 

Spotykaliśmy się na Poziomnicy
Uczciwi i szczerzy,
I zgodliwie rozstawali na Węgielnicy,
Tam byłem Drugim Dozorcą w mojej Loży-Macierzy.


Przekład: Anna Gluza

Brak komentarzy

Dodaj komentarz