Symbolika ociosywania kamienia. Czyli zarówno kamień ociosany jak i czynność ociosania. « Grande Loge des Cultures et de la Spiritualité Polska ∴ Wielka Loża Kultur i Duchowości Polska
23543
post-template-default,single,single-post,postid-23543,single-format-standard,tribe-no-js,ajax_fade,page_not_loaded,,select-theme-ver-3.3,wpb-js-composer js-comp-ver-5.0.1,vc_responsive
 
Self Made Man

Symbolika ociosywania kamienia. Czyli zarówno kamień ociosany jak i czynność ociosania.

Kamień fascynuje ludzi od zarania. Od niepamiętnych czasów symbolizował stałość, stabilność, niezmienność. Kamienie to twardość i ciężar. Czasami były/ są symbolem przeszkód, a także okrucieństwa i pogardy. Narzędziem do egzekucji, wymierzenia kary. Ukamieniowanie jak wiemy to jedna z najstarszych stosowanych form kary śmierci. Jeszcze obecnie kamieniowanie jest dopuszczalne w niektórych krajach.

 

Kamień jest elementem żywiołu ziemi. To minerał, skała. A skoro tak to nie można zapomnieć o kamieniach szlachetnych, które były i też są przedmiotem podziwu, pożądania, zachwytu, bojaźni i wiary ludzi w ich magiczną moc.

 

Wiara w ich pozytywne właściwości w leczeniu chorób, odstraszaniu złych mocy, chronieniu przed czarami i przynoszeniu szczęścia powoduje, iż do dzisiaj są noszone jako amulety.

 

Najcenniejszym, niezniszczalnym, niepokonanym z pośród kamieni szlachetnych jest diament. Jest on najczystszą krystaliczną formą węgla powstałą we wnętrzu ziemi pod ogromnym ciśnieniem i w bardzo wysokiej temperaturze. Jest najtwardszym minerałem występującym na ziemi. Jego powierzchnię można zarysować tylko innym diamentem.
Kamień to skała.

 

W chrześcijaństwie Chrystus nauczał, że jego Kościół zbudowany jest na skale – duchowej skale, której cząstkami są ludzie jako żywe kamienie. Obowiązkiem każdego chrześcijanina jest dążenie do przeistoczenia się z „martwego” w „żywy duchowy kamień”.

 

W masońskim świecie symbolika kamienia odnosi się do budownictwa, zwłaszcza do średniowiecznych budowniczych katedr oraz do pracy człowieka. Nie każdy może być architektem i nie każdy od razu może zostać dobrym budowniczym. To wiedza. To trudna i długa nauka, trzeba wiedzieć wystarczająco dużo by nie zniszczyć materiału.

 

Rozważając naturę kamienia i jego ociosywanie nie sposób nie wspomnieć czym jest wolnomularstwo czyli masoneria. Przytoczę słowa Tadeusza Cegielskiego „posłużmy się wstępną, bardzo skrótową definicją, określając wolnomularstwo jako ruch, którego celem było i jest [dopisek czytającej] doskonalenie człowieka – kształtowanie nowej, szlachetniejszej i rozumniejszej jednostki. /przyp. Sekrety masonów: pierwszy stopień wtajemniczenia Tadeusz Cegielski/

 

Należy pamiętać o tym, że budowle masońskie nie mają wymiaru materialnego, masoni nie ciosają zwykłego kamienia. Nie mają też nic wspólnego z alchemią jako pramatką współczesnej chemii.

 

Masoni w sposób symboliczno-duchowy wyrażają idee przekształcania człowieka w coraz doskonalszy kruszec, kamień szlachetny, diament ale niekoniecznie w brylant. Chociaż do tego dążą.

 

A więc mason uważa siebie samego zarówno za kamień, który jest elementem budowy Świątyni jak i jej budowniczym, murarzem.

 

Kiedy dwa kamienie znajdują się na stopniach wschodu, surowy, nieociosany kamień jest umieszczony na stronie północnej, a kamień sześcienny, kamień kubiczny na stronie południowej.

 

Tym samym uczeń jest zarówno surowym kamieniem, jak i tym, który kieruje pracą obrabiania, ociosywania, uszlachetniania, wygładzania siebie jako kamienia, dopóki on, jako kamień nie uzyska odpowiedniej formy sześciennej, formy kubicznej.

 

Kamień kubiczny bryła o magicznych kształtach zwany też bryłą platońską, czyli wielościanem foremnym. Według Platona bryły te są elementem budulcowym, podstawową cegiełką, z której zbudowany jest Kosmos.

 

Doskonały sześcienny kamień – kamień kubiczny.

 

Dopiero wówczas jest się gotowym wejść na nowy, wyższy stopień nauki, poznania, zrozumienia, zostać czeladnikiem.

 

Z zasady transformacja jest powolna – ze względu na materiał, jego twardość, skupienie.

 

Jestem takim surowym kamieniem.

 

Jednak nie oczekuję, że moi bracia, moje siostry, wyrzeźbią za mnie mój kamień, kamień ucznia.

 

Zdecydowanie nie.

 

Usłyszałam wasze zaproszenie, by chwycić młotek i dłuto i w swoim tempie pracować nad sobą, ociosując, wygładzając i polerując.

 

Zaproszenie było mocne i wyraźne i ja odpowiedziałam na nie z całą swoją serca siłą. Tak pamiętam te trzy uderzenia podczas inicjacji.

 

W tym miejscu chcę przytoczyć słowa ze swojej deski po inicjacji:
„I ostatnia moja refleksja dotyczy pierwszej pracy ucznia, symbolicznego trzykrotnego uderzenia w kamień. Dlaczego zostało to wydarzenie w mojej pamięci jako coś ważnego? Jeszcze dokładnie nie wiem, być może przyszłość to wyjaśni ale wiem, że uderzając w kamień miałam w sobie poczucie pilności uczenia się. To było silne uderzenia, całkiem niezamierzone…”.

 

Jestem kamieniem i przyłączyłam się do wspólnoty masońskiej by zacząć tworzyć siebie od nowa. W społeczności, która też tak jak ja ociosuje, wygładza i poleruje swoje własne kamienie, w społeczności, która wspiera moją pracę cierpliwie wskazując możliwe drogi, siłę uderzenia, tempo wygładzania. Pozwala na to abym to ja sama znalazła i ociosała wystające i niepasujące elementy, deformujące ten kształt przeze mnie oczekiwany i pożądany.

 

Szlifuję siebie jako kamień powoli, cierpliwie. Słucham, poznaje. Nie osądzam, nie oceniam. Otworzyłam się na nowe doświadczenia, inne spojrzenie by na swój sposób naśladować to, co podziwiam w innych.
 

Kto burzy, musi umieć budować, lecz kto chce budować, musi umieć burzyć/ przyp. Emil Zegadłowicz/

 

To jest mój plan działania, mój sposób rzeźbienia mojego kamienia.

 

Na początek trzeba było zburzyć zastygłe przekonania, wyrzucić zbędne nawyki.

 

Na początku był surowy kamień w moim umyśle i sercu, teraz ten kamień nabrał kształtu ale wciąż należy jeszcze nad nim pracować. To praca bez końca ale to jest w niej najważniejsze, najciekawsze.

 

Ociosuję swój kamień młotkiem i dłutem, uderzam starannie, powoli, bez pośpiechu. Chociaż wiem, że mój kamień jest jeszcze daleki do doskonałości nie przyspieszam. Nie martwię się też, że może nigdy nie zostać brylantem bo ważne, że jak każdy wolnomularz jest na swój sposób diamentem. Silnym, niezniszczalnym diamentem. Diamentem niepowtarzalnym bo jest częścią pasującą do wszystkich diamentów będąc jedocześnie indywidualnym elementem.

 

Praca nad kamieniem to pierwsza moja praca i każdego nowo wstępującego do wolnomularstwa masona i jest to najbardziej niezbędna i ważna praca.

 

Młotek w symbolice masońskiej to czynna wola ucznia. I jako wola powinna być stanowcza i wytrwała. To też symbol inteligencji, który działa i trwa, kształtuje myśl, szuka prawdy. Dłuto zaś jest wiedzą i służy niejako jako pośrednik, rozcina, przecina, rozróżnia. Dłuto reprezentuje rozeznanie. To powoduje, że aby się nie stępiło wymaga koniecznie nieustannie przeglądania zdobytej wiedzy. Motek i dłuto są nierozdzielne. /przyp. Jules Boucher ” LA SYMBOLIQUE MACONNIQUE” [symbolika masońska] – cytat z książki, podpisuję się pod tymi słowami.

 

W symbolice ociosywania kamienia znajduję trzy elementy: środki, metody i cele:
Środek symbolizowany przez młotek uderzający w dłuto. Młotek uderzający w dłuto sprawia, że zadaję sobie pytania „jak się dowiedzieć, skąd się dowiedzieć, w jaki sposób patrzeć, jak zmienia się moje widzenie?”

 

Celem zaś jest ukształtować taką formę kamienia by pasowała jako niezbędny element w ścianie świątyni, by kamień znalazł swoje miejsce i mógł pełnić swoją w nim rolę. Jednocześnie pozostając sobą, akceptując siebie ze wszystkimi wadami i zaletami, niedoskonałościami, otwierając się na zmianę, zmieniając ale wciąż pozostając sobą.

 

Metodą jest powtarzalność tych samych uderzeń, tych samych rytuałów. To daje mi poczucie bezpieczeństwa i pozwala jeszcze bardziej chłonąć wiedzę.

 

Cała ta praca musiała być wykonana mimo doświadczeń z którymi przyszło mi się zmierzyć życia codziennego. Mogę spokojnie powiedzieć, że do pewnego stopnia dało mi siłę, nową siłę w pokonywaniu zawirowań, których doświadczyłam tego roku.

 

Równolegle z moją podróżą w świecie wolnomularskim musiałam stawić czoła śmierci mojego taty, a także przejść inne trudne chwile.

 

Jednak znalazłem prawdziwe siostry, prawdziwych braci. Siłę w ich wsparciu. Mogłam też dzielić się radościami niektórych sióstr i braci. Jestem zaskoczona tym procesem. Procesem, który sprawił, że poczułam jak stajemy się sobie bliscy.

 

Cięcie kamienia nie jest działaniem całkowicie indywidualnym, jest to również subtelna interakcja między ścieżkami braci i sióstr.

 

Czy zmieniłam się?

 

Zawsze łatwiej jest zauważyć zmiany u innych niż u siebie. Przede mną jest jeszcze bardzo daleka droga nauki, poznawania i zmian.

 

To był prawie rok pracy w otoczeniu innych kamieniarzy, od których starałam się czerpać wszystko to co na tą właśnie chwilę było mi potrzebne w przeobrażaniu mojego kamienia.

 

Każdy kamieniarz w swoim stylu wniósł cząstkę siebie w mój rozwój i to jest piękne.

 

Czuć się potrzebnym, cząstką całości, mieć świadomość braterstwa, otrzymywać tak dużo życzliwości, ciepła i dobroci jest bezcenne.

 

Za to dziękuję każdej ze sióstr i każdemu z braci.

 

Szczególne podziękowanie chcę przesłać mojemu ojcu chrzestnemu bez niego nie byłoby mnie tutaj oraz mojej siostrze bliźniaczce bo jest między nami piękna szczególna więź. Dzięki waszej nauce zrozumiałam w jakim kierunku powinnam podążać, wiem, że muszę wyjść z mojego trybu działania bardzo emocjonalnego i skoncentrować się bardziej na analizie. Świadomość, że nie muszę się niczego obawiać pozwala mi na odpowiednie wyciszenie by otworzyć bardziej swój umysł i dalej podążać ścieżką mojego rozwoju.

 

S:. Elżbieta z Sz:.L:. nr 16 „Jan Henryk Dąbrowski” na Wszch:. Warszawy

Brak komentarzy

Dodaj komentarz