Marcel Laurent - Miesiąc odzyskanej równowagi i cichych nasion « Grande Loge des Cultures et de la Spiritualité Polska ∴ Wielka Loża Kultur i Duchowości Polska
24594
post-template-default,single,single-post,postid-24594,single-format-standard,theme-hazel,hazel-core-1.0.5,woocommerce-no-js,ajax_fade,page_not_loaded,,select-theme-ver-4.7,wpb-js-composer js-comp-ver-6.4.2,vc_responsive
 
GLCS Polska - Marcel Laurent – Miesiąc odzyskanej równowagi i cichych nasion

Marcel Laurent – Miesiąc odzyskanej równowagi i cichych nasion

Drogie Siostry, Drodzy Bracia, Drodzy Towarzysze duchowej drogi,

Wrzesień jest owym niemal niedostrzegalnym progiem, na którym Światło zaczyna się wycofywać, choć przecież nas nie opuszcza. Lato trwa jeszcze w kilku jasnych dniach, lecz cienie stają się już dłuższe, liście zmieniają barwy, a natura zdaje się spowalniać swój rytm. Moglibyśmy dostrzec w tym jedynie początek schyłku. A jednak pod pozorem tego ogołocenia dokonuje się jedna z najbardziej tajemniczych prac żywego świata: soki stopniowo opuszczają krańce drzewa, pozostawiają liście przeznaczone do opadnięcia i powracają ku pniowi, a następnie ku korzeniom. To, co wycofuje się ze świata widzialnego, nie znika; zstępuje, skupia się, pogrąża w głębi i w ciszy przygotowuje przyszłe życie.

Jesień niesie zatem niezwykłą lekcję inicjacyjną. Znaczną część naszego istnienia spędzamy, pragnąc wznosić się, wzrastać, promieniować, tworzyć i zdobywać nowe przestrzenie, jak gdyby wszelki postęp musiał koniecznie przyjmować postać wstępowania ku górze. Drzewo uczy nas czegoś przeciwnego: że czasem trzeba zstąpić, aby móc nadal wzrastać. Jego korzenie nie są przeciwieństwem korony — są warunkiem jej istnienia. Im głębiej zanurzają się w ziemię, tym szerzej gałęzie będą mogły jutro otworzyć się ku niebu.

Podobnie dzieje się z nami. Powrót do źródeł naszych zobowiązań, do wartości, które wyznaczyły fundament naszej drogi, do słów otrzymanych od tych, którzy poprzedzali nas na Ścieżce, nie oznacza nostalgicznego zwracania się ku przeszłości. Oznacza odnalezienie w próchnicy Tradycji siły koniecznej do tego, co dopiero ma się narodzić.

Ta żyzna gleba składa się ze wszystkiego, co pozostawiły przed nami poprzednie pokolenia: z ich poszukiwań, nadziei, zmagań, wierności, a niekiedy także z ich błędów. Nic, co żywe, nie może powstać bez owej powolnej przemiany tego, co było. Opadły liść staje się ziemią, owoc, który przeminął, uwalnia swoje nasienie, a to, co wydawało się zakończone, już odżywia to, co nadchodzi.

Tak też powinno być z naszym dziedzictwem inicjacyjnym. Nie jesteśmy właścicielami Tradycji, lecz jedynie jej czasowymi depozytariuszami — strażnikami soku życia, który winniśmy przyjąć, ożywić, a następnie przekazać dalej. Użyźniać glebę naszych wartości oznacza więc oddawać ziemi to, co od niej otrzymaliśmy: więcej braterstwa, sprawiedliwości, życzliwości, uważnego słuchania, odwagi i miłości.

Albowiem sama miłość również posiada korzenie. Podobnie jak korzenie drzew rosnących w jednym lesie spotykają się one w świecie niewidzialnym, poszukują siebie nawzajem, splatają się, a czasem wzajemnie podtrzymują.

Prawdziwe braterstwo nie przejawia się wyłącznie w świetlistych chwilach, gdy gałęzie spotykają się pod łaskawym niebem. Objawia się ono jeszcze pełniej, kiedy nadchodzi pora wiatrów i ogołocenia. To właśnie wtedy poznaje się głębokość zakorzenienia.

Nasze więzi braterskie również potrzebują tej wewnętrznej ziemi, w której krąży Słowo, przekazywane są doświadczenia i gdzie każdy może czerpać siłę potrzebną do dalszego podążania własną drogą — nigdy nie zapominając, że uczestniczy w Dziele większym niż on sam.

Jesień nie zwiastuje zatem śmierci, lecz czas dojrzewania w ukryciu.

Kiedy nadejdzie przesilenie zimowe, około 21 grudnia, noc będzie zdawała się osiągać pełnię swego panowania. A jednak właśnie w samym sercu tej ciemności Słońce rozpocznie już swój powrót. Kilka dni później, 25 grudnia, tradycja chrześcijańska będzie celebrować Narodzenie, wpisując również w czas człowieka tę pradawną intuicję: właśnie wtedy, gdy Światło wydaje się najsłabsze, w tajemnicy zaczyna ponownie wzrastać.

Natura, mity i tradycje duchowe szepczą nam zatem tę samą prawdę: każde autentyczne odrodzenie przez długi czas przygotowuje się w Niewidzialnym.

Przyjmijmy więc wrzesień jako początek płodnego powrotu ku naszym własnym głębiom. Pozwólmy odpaść temu, co powinno odpaść, tak jak drzewo pozwala opaść swoim liściom, nie wyrzekając się przy tym własnego życia.

Powróćmy ku naszym korzeniom, użyźniajmy glebę naszych wartości i umacniajmy owe niewidzialne więzi, które łączą nas ze sobą.

Albowiem pod ziemią już pracują soki jutra, a w ciszy jesieni przygotowuje się owo odrodzenie, którego pełnię Światła — gdy nadejdzie właściwa pora — objawi wiosna.

Bratersko Was pozdrawiam i życzę wszystkim dobrego powrotu do pracy,

Marcel LAURENT

Najpotężniejszy Suwerenny Wielki Komandor
Najwyższej Rady Kultur i Duchowości Francji

No Comments

Post a Comment